-Nie powinieneś się interesować...-powiedziałam łagodnie.
-A właśnie,że powinienem!-tupnął łapą.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Ta-ak.
-Nie!-wrzasnęłam.
-Chciałem Ci pomóc.-powiedział.
-Wybacz,ale nie potrzebuję pomocy...-powiedziałam.
-Potrzebujesz.
-Daj mi spokój,mam dość zmartwień!
-Eh...
-No co?
-Powiedz,co Cię trapi.Może uda mi się tobie jakoś pomóc.A tak w ogóle jestem Black Death.
-Night Fury.-przedstawiłam się.
-Więc?
-Co?-spytałam.
-No co cię trapi?-zapytał.Po chwili namysłu,westchnęłam ciężko.
-No bo...Ja...No ja nie jestem taka jak inne wilki.Nie czuję tego co oni.Oni czują radość,a ja nienawiść.Oni czują się dobrze-ja czuję się źle.Jestem mordercą,który szwenda się po całym świecie i nie umie sobie znaleźć miejsca na ziemi.Ja zabijam i tylko to potrafię,bo nic innego nie...nie umiem no...-wydusiłam.-Ty potrafisz się pewnie cieszyć,a ja nie...-dodałam i odwróciłam głowę z myślą,że jestem kompletnie do niczego.
<Black Death?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz