-J-ja byłem sam. Po prostu. A-ale nieważne.
-Nieważne?
-Ważne, że marzenie mojego przyjaciela się spełniło...- zamieniam się w niego...
-Marzenie?
-A wiesz co? Będę arogancki. Ono nie ma prawa się spełnić-
-Ale co?
Po chwili przestałem się drapać. Nagle wszystko ustąpiło. Nie czułem już pustki po prostu uśmiechnąłem się.
-Wiesz... prawda boli.- wstałem i znów ruszyłem w kierunku wody.
<Aideri?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz