sobota, 12 lipca 2014

Od Nashley "Towarzysz"

Tego dnia wstałam dosyć rano. Może czwarta nad ranem ? Nie wiem. Tak czy siak rodzice jeszcze spali. Wyszłam na dwór aby spróbować pierwszy raz w życiu zapolować. Niestety w watasze nie ma jeszcze jeleni. Zostały skradzione. Poszłam na pole gdzie często swoje norki kopią tu króliki. Uwielbiam je. Rozejrzałam się w poszukiwaniu krzaków. Gdy tylko je znalazłam od razu się w nich schowałam. Przyczaiłam się na królika i go schwytałam. Był pyszny. Jadłam tak i jadłam gdy nagle przed oczami coś mi przebiegło. Wstałam jak na baczność.
- Kto tam ?! - krzyknęłam
- Ja - odezwał się głos samca
- Jaki ja ?
- Aiden - powiedział koń wychodząc z mroku
- Ja jestem Nashley - powiedziałam wystraszona widokiem tak ogromnego zwierzęcia.
Ten koń miał z dwa metry jak nie lepiej !
- Nie bój się. Jestem wredny i groźny tylko dla niektórych - uśmiechnął się
- To czemu dla mnie nie jesteś wredny ?
- Masz to coś
- Dzięki. Mogę przejechać się na twoim grzbiecie ? - spytałam
- Jasne. Tylko muszę się położyć abyś sięgnęła - zaśmiał się
- Bardzo śmieszne - powiedziałam
Koń położył się i zaczął powoli iść.
- Fajnie co ? - spytał
- Tak Aiden, a teraz szybciej ! - krzyknęłam
Aiden nic nie powiedział i ruszył przed siebie. Jeszcze chwila i gdybym nie złapała się jego grzywy to poleciałabym z hukiem.
- Nie boli cię jak trzymam za grzywę ? - spytałam
- Nie
- Będziesz moim towarzyszem ?
- Jasne - biegł dalej


*Tak wyglądał Aiden*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz