- Kto tam ?! - krzyknęłam
- Ja - odezwał się głos samca
- Jaki ja ?
- Aiden - powiedział koń wychodząc z mroku
- Ja jestem Nashley - powiedziałam wystraszona widokiem tak ogromnego zwierzęcia.
Ten koń miał z dwa metry jak nie lepiej !
- Nie bój się. Jestem wredny i groźny tylko dla niektórych - uśmiechnął się
- To czemu dla mnie nie jesteś wredny ?
- Masz to coś
- Dzięki. Mogę przejechać się na twoim grzbiecie ? - spytałam
- Jasne. Tylko muszę się położyć abyś sięgnęła - zaśmiał się
- Bardzo śmieszne - powiedziałam
Koń położył się i zaczął powoli iść.
- Fajnie co ? - spytał
- Tak Aiden, a teraz szybciej ! - krzyknęłam
Aiden nic nie powiedział i ruszył przed siebie. Jeszcze chwila i gdybym nie złapała się jego grzywy to poleciałabym z hukiem.
- Nie boli cię jak trzymam za grzywę ? - spytałam
- Nie
- Będziesz moim towarzyszem ?
- Jasne - biegł dalej
*Tak wyglądał Aiden*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz