Chodziłam wieczorem po terenach watahy.W jaskini nie było nikogo,więc wyszłam,bo nie chciałam siedzieć sama.Black nie wracał,a tym bardziej Nashley.Nie miałam pojęcie gdzie jest.Nagle wpadłam na jakąś waderę.
-Przepra...-zawiesiłam głos i kopara mi opadła.Wilk,a raczej wadera miała identyczne oczy jak mała Nashley,ogon,styl.
-Na...Nashley?-jęknęłam.
-Ehehe..Hej mamo.Hehe.-wyszczerzyła zęby.Koło stał wilk.
-Nicki.-jęknęłam.Nie dowierzałam w to,co widziałam.
-Boże,Nashley!-krzyknęłam.
-?
-Masz pojęcie co ty zrobiłaś?
-Em...Podrosłam,ha.
-Nie,nie podrosłaś.Jesteś dorosła fizycznie,nie umysłowo!Nashley,ty nie masz pojęcia..
-A właśnie,że mam!Wreszcie spełniło się moje marzenie-jestem dorosła!
-Nie jesteś dorosła,Nashley!
-Jestem!
-Boże...-jęknęłam.Łzy napływały mi do oczu.-Jak ty możesz tak myśleć?-jęknęłam.Odwróciłam się.
-Nie wiesz,co zrobiłaś.Powinnaś była cieszyć się tym,póki byłaś szczenięciem.Ty tego nie rozumiesz...I jeszcze wciągnęłaś w to Nicki'ego.-zakończyłam cicho.Ruszyłam pędem nad rzekę.Usiadłam nad brzegiem i spojrzałam w wodę.Zaczęłam cicho łkać.Obiecałam Aideri,że Nashley będzie miała dzieciństwo.Że nie dopuszczę do rzeczy tym podobnych,że nie zostawię jej.Nie dotrzymałam obietnicy,którą składałam Aideri.Położyłam się i ukryłam pyszczek w łapach,zaczęłam płakać.
<Nicki?Nashley?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz