Wracałem do domu. Sprawy watahy załatwione. Westchnąłem. Zmieniłem się w człowieka. Jak ja już dawno nie chodziłem na dwóch nogach. Dochodziłem już do watahy gdy zobaczyłem coś... to Vins i Shio! Zamarłem. Mieli dziwnie tępy uśmiech.
-V-vins? Shio? Wy żyjecie?- wyciągnąłem rękę w ich stronę.
Vincent pomachał do mnie. Przetarłem oczy. Oni nadal tam stali. Zacząłem iść w ich stronę gdy Vins przygniótł mnie do drzewa i rozciął brzuch. Poczułem niewyobrażalny ból, usłyszałem śmiech i upadłem na ziemię. To była iluzja... z mojego oka popłynęła łza. Kaszlałem krwią. To był demon. Teraz to czułem. Shio, a raczej jej podróbka zaczęła kopać mnie w brzuch. Wtedy poczułem, że się zmieniam. Ból nasilał się.
Widziałem jak moje włosy czerniały. Nie byłem w stanie oddychać. Chwilę potem na mojej twarzy pojawiła się maska. Na moim nadgarstku pojawił się pentagram. Do góry nogami.
Poczułem coś czego nie czułem jeszcze nigdy. Byłem... głodny... ale inaczej. Ja... ja poczułem duszę!
Spojrzałem w tamtą stronę. Olałem ból. Wstałem na nogi lekko się chwiejąc. To jego naszyjnik. W nim była dusza. Rzuciłem się na niego i wyrwałem mu błyskotkę. Popatrzył na mnie wielkimi oczyma. Zobaczyłem jego prawdziwą postać. Znikł w krzakach. Upadłem na ziemię i zmieniłem w wilka. Moja normalna postać. To było okropne.
<Kto dokończy?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz