Środek nocy. Moja pora. Wyszłam z nory kiedy zobaczyłam wielki cień (Orła cień xD) Poszłam za nim i ujrzałam wielkiego stwora. Miał na sobie pięć amuletów. To ten potwór z Questa! Nie zobaczył mnie. Zaczaiłam się na niego i...skoczyłam na głowę. Zaczęłam gryźć i drapać.
- WYNOŚ SIĘ STĄD TY PIERDO*ONA GNIDO JEBA*A!!!!!
Znowu na niego skoczyłam ale tym razem konkretnie na amulet. Zdjęłam mu go z szyi i użyłam Kill Tail. Amulet rozpadł się na kilka kawałków.
- Masz dość hę?
Wydawało mi się że kiedy tak na mnie patrzył chciał powiedzieć "Nie poddam się"
- Dobrze...hyhy...zapowiada się dobra zabawa.
Skoczyłam na niego i zakleszczyłam swoje szczęki najmocniej jak umiałam. Kiedy poczułam kość puściłam. Miałam cały pysk w krwi.
- Masz już dość? Albo się stąd wyniesiesz...albo zginiesz!
I wtedy zaatakował. Chciał mnie walnąć swoimi pazurami ale zrobiłam salto do tyłu i tego uniknęłam.
- Widzę że zabawa się rozkręca! Tylko na tyle cię stać hę? CIENIASIE?!
Wtedy coraz to szybciej próbował mnie drapnąć ale za każdym razem jego ataki kończyły się wbitymi w ziemię pazurami. Kiedy się zmęczył zniszczyłam mu kolejny amulet. I wtedy stało się...Oderwał mi pół ucha. Coś we mnie pękło. Wtedy właśnie użyłam swojej najpotężniejszej mocy...Fury. Dudniło mi w uszach. Ciągle tylko albo to go atakowałam albo unikałam jego ataków. W końcu Fury minęła a stwór zniknął.
- Myślę że prędko tu nie wróci...
I poszłam do swojej nory.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz