- Wynoś się z mojej drogi gnojku ! - krzyknąłem
Miałem już po uszy tego smarka !
- Nie - wystawił szerzej język
Chwyciłem malucha za gardło i przycisnąłem do drzewa.
- Nie waż się przychodzić ani teleportować się do mojej jaskini. Nie waż się dotknąć, odezwać lub spojrzeć na Nashley ! - krzyknąłem ile sił w płucach i puściłem malucha tak, że padł jak długi na ziemie
- A co z Night ? - spytał szyderczo
- Sama cie zj*bie jak zrobisz coś nie tak - powiedziałem i pobiegłem do domu.
<Nicki ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz