-Hmm...-zastanawiałam się-zostały dwie... Więc może...
Wybrałam trzy. Brązowo-biało-żółta wadera. Tylko niepokoiło mnie to smutne spojrzenie.
-Spróbuję.-westchnęłam.
Poszłam nad wodospad się napić. Nie doszłam, już usłyszałam szuranie w krzewach.
-Ciekawe...-szepnęłam.
Machnęłam ogonem z satysfakcją. Spojrzałam. Tak, wadera z Questa. Uciekała. Więc ja za nią. Po chwili, przy granicy skały, zatrzymała się. Jednak zachowywała się dziwnie.
-Ja?-spytałam.
-Ty.-wskazała na mnie.
-Ty...kradniesz jelenie!
-Ja?-zdziwiła się.
-Z mojego terenu. Zabiliśmy z twojej watahy alfy. Zostałaś tylko ty! I twoja znajoma. To twój koniec.-odpowiedziałam i zbliżyłam się do niej.
Cofnęła się i prawie spadła. Wisiała nad rzeką, dwoma przednimi łapami trzymała się skały.
-To koniec!-powtórzyłam.
-Proszę... ja... nie chciałam! - szepnęła.
-Chciałaś. Koniec i kropka.-odparłam.
Nagle podniosła się.
-Wrr!-warknęłam.
-Grr!-zawtórowała.
Patrzyła mi w oczy.
-Nie ze mną te numery!-szepnęłam ostrzegawczo.
-Cóż...-zamyśliła się.
Spojrzałam na nią. Zaczęłam ją hipnotyzować.
-Idź. Uciekaj. Wskocz do urwiska. I zdechnij.-wydałam polecenie.
Popchnęłam ją w stronę przepaści. Skoczyła. Jednak przeskoczyła przepaść. I ocknęła się.
-Wrr!!!-teraz ja byłam zła na maksa.
Utworzyłam "most" z piasku. Tylko dla mnie. Szłam tak. Wokół mnie wirowało tornado. Musiała się przestraszyć.
-No chodź!-zachęciłam.
Wtedy stanęła na moim "moście". I runęła w dół. Prosto w przepaść.
-Phi!-zaśmiałam się.
Potem spojrzałam w dół. Jej zwłoki między kamieniami.
-Ciao!-odparłam.
Wróciłam do watahy, skierowałam się do alf.
-Zadanie wykonane.-oznajmiłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz