-Ja przepraszam.- powiedziałem pewnie
-Za co?
-No... i dziękuję. Powinnaś teraz troszczyć się o Nashley nie o mnie. Nię chcę, by była smutna. Ja sobię poradzę... tak myślę- Zamknąłem oczy. Takie mięciutkie futerko. Czułem się bezpiecznie i miło. Jakby to była moja mama. Równocześnie próbowałem przypomnieć sobie wspomnienie o niej. Lecz zdałem sobię sprawę... że już nie pamiętam. Jej głosu, uścisku. A może ona mnie nie kochała? W końcu nie widywaliśmy się często...
Wadera przestała mnie przytulać wyrywając mnie z zamyślenia. Przewróciłem się bezwładnie
w miejsce w którym była po czym wstałem jakby nigdy nic się nie stało.
<NightFury?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz