Chodziłam w lesie w poszukiwaniu jakiegoś pożywienia dla małej lub nawet dla samej siebie.Musiałam nakarmić Nashley,bo...Nieważne.Nagle usłyszałam szuranie.Wokół było pełno drzew (jak to las xD),więc zignorowałam to.Kolejne i kolejne szurania nie dawały mi spokoju.Zaczęłam się rozglądać po drzewach.Wtem zobaczyłam ok 6-letnie dziecko.Ludzkie dziecko.Zapach był znajomy.Kolor włosów miał taki brudny rudy,a oczy...Zielone?Niespotykane za często.On był strasznie podobny do Nicki'ego.Przecież to był on!Jaka ja jestem głupia...Wiedziałam,że Black ma z nim problemy,ale nie miałam pojęcia co między nimi zaszło.
-Nicki?-zwróciłam się do malucha.
-Czego...?-warknął.
-Co jest?-spytałam łagodnie.
-A co cię to...?-znów warknął.
-Wiem,że ci się z Black'iem nie układa,ale możesz mi powiedzieć...
-Nie!-przerwał mi krzykiem.Zamilkłam.
-Nicki...-szepnęłam.
<Nicki?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz