- Vanni, wiem, że jesteś już mądra. Wystarczająco, by dorosnąć. Wierzę w ciebie. Pamiętaj, zawsze będę cię kochać. Nie liczy się jaka jesteś, ile masz lat i jak wyglądasz. Dla mnie zawsze będziesz Vanni. Moją malutką Vanni. - powiedziała.
- Mamo, Nele, wzruszyłam się! - odparłam i dodałam - Idę "to" zjeść.
- Żegnaj, Van! - odpowiedziała.
- Przecież nie odchodzę! - pożegnałam się.
Pobiegłam upolować jelenia. Zdobyłam go szybko. Doprawiłam. Już, miałam go zjadać, gdy jakiś głos skrzeczał nade mną:
- Jesz jelenia, jako szczeniak! Ostatni raz! Polujesz, jako szczeniak! Ostatni raz!
- Zamknij dziób, kolorowa kopio papugi! - odgryzłam się.
Odleciała. Zatem ugryzłam mięso. Zjadłam całego jelenia. Patrzyłam, nic się nie działo. Wróciłam do nory. Mamy nie było. Położyłam się i szybko zasnęłam.
*Następnego dnia, rano*
Obudziłam się pierwsza. Nele spała. Poszłam nad strumyk. Pochyliłam się nad wodą.
- AAA!!! - krzyknęłam, widząc swoje odbicie w wodzie.
Przybiegła mama.
- Cco? Ahaaaa... - mama wcale nie była zdziwiona. Trochę zaskoczona.
- Jak ja wyglądam? - spytałam.
- Pięknie. Jak... dorosła wadera.
No tak! Przecież byłam dorosła!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz