Wiele razy widziałam, jak mama smutno mi się przyglądała. Denerwowało mnie to. Nie lubiłam, gdy ktoś mi współczuł. Dziś, gdy tylko mama spojrzała tak na mnie, wściekła postanowiłam się "odgryźć".
- Co się tak na mnie patrzysz? Hę? - odparłam.
- Vanni, spokojnie! - odpowiedziała.
- Zostaw mnie! - krzyknęłam.
- Rachel! Nie takim tonem! O co ci chodzi? - spytała.
- Ja... bo... wiesz... no... ja... jestem... - jąkałam się.
- Możesz mi powiedzieć. - szepnęła.
- Ja nie chcę być dzieckiem! - znów krzyknęłam.
Spodziewałam się że mnie zgani, ale nie tego, co powiedziała i jakim tonem.
- Rozumiem cię, Rachel. Ze mną było podobnie. - smutno powiedziała. - Co chcesz zrobić?
- Ja... chciałam kupić Eliksir Dorastania. - odparłam.
- Ok. Ile ci brakuje, Vanni? - zapytała.
- Dużo... - westchnęłam.
- Dam ci moje, Rachel. - odpowiedziała.
- Dzięki, Nele. - podziękowałam.
Wiedziałam, że mama lubi, gdy mówi się do niej Nela lub Nele. Postanowiłam zebrać całą sumę. Nie ważne, ile i co miałam robić. Pragnęłam być dorosła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz