poniedziałek, 14 lipca 2014

Od Valixy - Narodziny

Siedziałam znudzona w swojej jaskini. Po tej walce z tym czarnuchem, czułam się...Jakbym mogła zrobić wszystko. Siedziałam tak i siedziałam i naglę - Skurcz. Chwilkę czekam, puszcza, kolejną chwilę czekam - Znowu Skurcz.
V: No choroba jasna co jest?
Puszcza. Myślałam że już koniec. Pięć minut potem - znowu skurcz.
V: Do jasnej anielki co to ma być?!
Wtedy się zorientowałam że rodzę. Czekałam tak w tej jaskini bitą godzinę. Po chwili wszystko się skończyło i obok leżała mała piaskowa kuleczka


Nazwałam ją Sasha. Taka cudna...Wyglądała jak ojciec. Byłam taka szczęśliwa...Najszczęśliwsza na świece!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz