V: No choroba jasna co jest?
Puszcza. Myślałam że już koniec. Pięć minut potem - znowu skurcz.
V: Do jasnej anielki co to ma być?!
Wtedy się zorientowałam że rodzę. Czekałam tak w tej jaskini bitą godzinę. Po chwili wszystko się skończyło i obok leżała mała piaskowa kuleczka
Nazwałam ją Sasha. Taka cudna...Wyglądała jak ojciec. Byłam taka szczęśliwa...Najszczęśliwsza na świece!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz