wtorek, 1 lipca 2014

Od Nickiego cd Black Death

Rozpłakałem się. Bezwiednie teleportowałem się do jakiejś jaskini. Był tam Black Death i... jego rodzina.
Czułem jak bardzo się kochali... upadłem na ziemię pyskiem do dołu i zacząłem płakać.
-M-m-m-m-mamoo!- wydusiłem
-I masz! Spadaj stąd mały gówniarzu.
-Black! To tylko szczeniak- powiedziała czarna wadera. Basiorowi chyba zrobiło się głupio.
-Nie lubisz mnie tylko dlatego, że jestem inny?!- wstałem na drżących łapach.
- Patrz co mi zrobiłeś! To boli...- skuliłem się i zacząłem łkać
- I nie wyzywaj mnie w myślach! Rozumiesz?! Nie wyzywaj mnie! To ona chciała bym to wiedział! To nie moja wina!- poczułem zgęstnienie powietrza.
-Itanie... uspokuj się- szepnąłem
- Ja po prostu... chcę... do... mamy... Słyszę Cię Black Death! Wcale nie jestem słaby!- wilk podniósł się z miejsca. Odsłonił małą waderkę. Myślała coś specjalnie bym to usłyszał. Gdzie twoja mama?- pomyślała
Stworzyłem tylko na chwilkę niewidzialną ścianę przed Black Death'em. Cofnął się.
-Nie zbliżaj się do mnie. Źle się czuję. Mam... ochotę znów zasłabnąć.
-I zasłabniesz- usłyszałem myśli
-Dzięki Nashley...  - wziąłem łapę z mego boku.Była we krwi. Chyba nadziałem się na kamienną ścianę.
-Tato... co ty mu zrobiłeś?- Spytała Nashley cienkim głosem
- Myślałam, że to zwierzę przygwoździłeś do ściany... tato... to był on? A co jeśli...
Film mi się urwał. Czułem jak upadam, jak piecze mnie bok do którego dostał się piasek, jak
pulsuje mi łapa oraz użądlenie... szczypało. Czy to możliwe, czy płakałem przez sen?
<Nashley? Black Death?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz