-Co? Kim ty j-jesteś? Naprawdę źle się czuję- z trudem wstałem na nogi. Cały obraz
przed moimi oczami był niewyraźny
-To ja Nashley...
-Co ty do jasnej cholery dodałaś do tego mięsa?!- przewróciłem się na ziemię-Ku*wa.
-Nic Ci nie jest?
-Nie nic... tylko wszystko cholernie mnie boli... chwila co ty powiedziałaś?
-Nic Ci nie jest?
-Wcześniej.
-To ja Nashley...
-Wcześniej.
-Jesteśmy dorośli?
-Kurwa co?!- Nagle obraz mi się wyostrzył. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki
-Dałam Ci eliksir postarzania
Podskoczyłem.
-Aaaaaaaaa!-
-Nie drzyj się jak baba. Chyba masz do tego tendencję...
-No to dostaniemy ostry wpierdol. Od twojej mamy i od twojej mamy.
-Mam dwie mamy?- zaśmiała się
-Yyyy... TFU! od twojej mamy i taty- wykręciłem się- I podobam Ci się?!
-Co?! Nic takiego nie powiedziałam
-Ale pomyślałaś!- uśmiechnąłem się
-Nie wiedziałam, że to ty. I spadaj na szczaw.
-A ja źle się czuję...
-Znowu?
-Czemu zrobiłaś to bez mojej zgody?
-Bo byś się nie zgodził... no i zabrałam Ci trochę twojego hajsu.
-Czyli ile?
-Wszystko.
-Ahh... walić to.
<Nashley?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz